legia panathinaikos 2:0 1996

Życie jest nieprawdopodobne. Kiedy w lipcu 2009 zaczynałem pisać „Braci”, swoją drugą powieść byłem w kompletnym lesie. Moja pierwsza książka „Miłość i inne pajęczyny” szukała ciągle wydawcy (już tydzień później miałem podpisaną umowę z wydawnictwem Poligraf, ale wtedy jeszcze nic o tym nie wiedziałem). Nie miałem pieniędzy, żywiłem się ryżem z marchwią i zastanawiałem się czy nie jestem kompletnym idiotą pędząc za jakąś iluzją, zamiast jak wszyscy moi rozsądni znajomi pracując w jakiejś korporacji. A przecież miałem wcześniej dobrą pracę w korporacji, tylko… postanowiłem ją rzucić, żeby napisać ksiażkę.

Czemu o tym wszystkim piszę? Otóż, wczoraj dowiedziałem się, że pewien piłkarz, grający kiedyś w warszawskiej dostał do ręki egzemplarz mojej książki. A co w tym nadzwyczajnego?

 


autostop, charakter

W zeszłym roku przejechałem z najlepszym kumplem ponad 3000 kilometrów po wschodnim wybrzeżu Ameryki Południowej, używając wyłącznie prawego kciuka. Muszę powiedzieć, że jest to najbardziej upierdliwa i męcząca metoda podróżowania z jaką kiedykolwiek miałem do czynienia. Prawdopodobnie też najbardziej niebezpieczna. Z drugiej strony jednak trudno o bardziej przygodowy, satysfakcjonujący i kształtujący charakter sposób przemieszczania się.

 


 

Stało się. Napisałem nr 3. Właściwie to powstała już w zeszłe wakacje, na przełomie lipca oraz sierpnia, ale dopiero w ostatną majówkę poprawiłem ją i nabrała ostatecznego kształtu. Stęskniłem się za pisaniem i dobrze mi było dodać właściwą końcówkę, przemeblować parę rozdziałów i generalnie zatopić się w tym na wpół wyimaginowany, na wpół wspominianym świecie. Poniżej drugi i trzeci rozdział (jak ktoś zna moje pisanie, to wie że moje rozdziały nie są zbyt długie). Miłej lektury i chętnie usłyszę uwagi.

Tyuł roboczy: "Opuszczony przystanek"

2.

Kiedy czekał na autobus do pracy przypomniał mu się sen o końcu świata. Nie dawało mu spokoju, że w obliczu ostateczności czuł się tak dobrze. Co to ma być? Oznaka czystego sumienia? Bez sensu, pomyślał. Nie był wierzący. Nie pomagał też w życiu ludziom – żadnych fundacji, żadnej działalności charytatywnej czy wolontariatu. Typowy Polak z kredytem na mieszkanie. Może trochę lepiej wykształcony niż przeciętna i z trochę gorszym wzrokiem. Marek, lat 33. Mieszkaniec Warszawy. Kolor oczu niestotny. Brak nadwagi, drobna budowa ciała. Tacy jak ja nie idą do nieba, pomyślał, choć wiek mam całkiem biblijny.

Ale czemu taki szczęśliwy? Skąd taka radość w obliczu kataklizmu? Zamyślony, ledwo zantował podjeżdżający autobus, machinalnie wsiadł do środka. Trasa Pl. Zamkowy – CH Smyk. Codzienna. Drzwi zamknęły się za nim, autobus dopiero zaczynał trasę, udało mu się, więc zdobyć miejsce siedzące. Z porannej radości nic już nie zostało, czuł się zmęczony i trochę znudzony. Wszystko wróciło do porannej normy. Zaczął się zastanawiać co go czeka w pracy.

 


 

standardy sukces

„Tylko prawdziwie dobry człowiek wie, jak kochać i jak nienawidzić.” Konfucjusz

Pozytywne myślenie, to niegłupi pomysł. Generalnie działamy skuteczniej, oczekując dobrych rezultatów i myśląc o sobie pozytywnie. Nie po to jednak natura wyposażyła nas w pełną paletę emocji, nie po to posiadamy wewnętrzną fabrykę przeróżnych hormonów, żeby chodzić w kółko i widzieć różowe fiołki w miejscu, gdzie jest coś co trzeba zmienić. Negatywne emocje są jak drogowskaz i należy z nich korzystać. Żeby jednak w pełni wykorzystać płynącą z nich motywację, musimy wyznaczyć własne standardy.


 

źródła szczęścia

Przeżyłem bardzo pracowicie ostatnie dwa miesiące, a na dodatek przeżyłem pracowicie – o zgrozo! – weekend majowy. Konsultancka firma zamknęła swoje podwoje, kartka na drzwiach, „biuro zamknięte do 7.05.”, więc w naturalny sposób grawitowałem w stronę działalności pisarskiej.

I co takiego ciekawego w tej wzmożonej działalności? Otóż, był to wyjątkowo (nadal jest!) radosny okres w moim życiu. Z tej refleksji wypłynęła inna: kiedy właściwie byłem najbardziej zadowolony, szczęśliwy w ostatnich latach. Zaskakująca odpowiedź, zwłaszcza w czasach, kiedy wszyscy zdają się chcieć iść na emeryturę: kiedy wiedziałem czego chcę i kiedy byłem najbardziej zajęty.